Rdzeń medytacji (plus techniki Seth, 666OK, Fractal Pyramid)

Napisane przez

  

Przedstawiam Lucyferyjskie techniki medytacyjne, otwierające Bramy do transformacji z klasycznego umysłu ludzkiego, będącego z góry skazanym na porażkę, w Umysł poza uwarunkowania trzymających w kajdanach systemów. W odpowiedniej kolejności pojawią się kolejne artykuły, zawierające wskazówki i informacje, umożliwiające Czarnym Perłom wyjść poza te uwarunkowania.

 





RDZEŃ:
   Zanim zaczniemy, potrzebuję Wam powiedzieć czym pierwotnie jest Medytacja. Otóż Medytacja jest niczym innym jak Obserwacją. Za pomocą „wewnętrznego oka” spoglądamy na oraz w samego siebie, na myśli, ciało, także spoglądamy w Otchłań. To także stan neutralnego odczuwania świata, obserwowania go także tradycyjnymi oczami. Jest procesem uświadamiającym „samego siebie” (od instynktów, archetypów, po programy, metaprogramy, ego, świadomość, itp). Także objawia nasze miejsce w świecie. Za pomocą medytacji eksplorujemy wszystko, przykładowo jaźń. Efekty pozwalają całkowicie ją opanować. Z pewnością dzięki skutkom medytacji możemy później wpływać na otoczenie. Prawidłowo stosowana pozwala w pełni przejąć kontrolę nad samym sobą, wejść w tzw „Tryb Manualny”, który (jak uważam) jest Oświeceniem, ponieważ już nic nie jest przed Tobą zakryte, w pełni nad sobą panujesz, w pełni siebie poznałeś i opanowałeś. Cokolwiek tyczy się Ciebie przestało być niewiadomą, czy tajemnicą. Wychodzisz z tzw „Trybu Automatycznego”. Czyli jest to także osiągnięcie Wolności, gdzie słowo Wolność zostawiam każdemu do indywidualnej interpretacji. Mało tego, być może właśnie dzięki drodze ku Oświeceniu można zacząć wpływać na otaczający nas świat wedle własnej woli. Skoro tak, to mówimy o magii.
   Aby tego dokonać potrzebny jest czas i praktyka.

   Do odniesienia efektów potrzebna jest cicha, spokojna i komfortowa przestrzeń wokół. Może być to domowe zacisze, las, łąka (wszędzie tam, gdzie jest cisza, spokój i komfort). Można użyć muzyki pod warunkiem NIE koncentrowania się na niej! Warunkiem jest, jeśli muzyka stwarza sprzyjające dla medytacji tło. Każdy powinien dla siebie najlepiej wiedzieć co pomaga mu zejść we własną Otchłań.

   (PS. Istnieją techniki medytacyjne, w których muzyka jest głównym narzędziem pracy i to ona nas prowadzi, ale o tych technikach w osobnym artykule.)

   A więc zanim tam zejdziemy (w przypadku technik medytacyjnych Seth, 666OK, Fractal Pyramid) siadamy „po turecku” ze skrzyżowanymi nogami, w wygodnym miejscu (kanapa, fotel, pod drzewem), i dla wygody plecy można oprzeć. Nie musi być to pozycja Lotosu. Zamykamy oczy i już teraz możemy złożyć dłonie w jedną z trzech technik poniżej, a o nich za chwilę. Koncentrujemy się na ciele fizycznym. Oddychamy głęboko i jednocześnie je relaksujemy. Jeżeli czujecie w nim napięcia rozluźnijcie je. Odpowiednio zrelaksowane ciało wspomaga prawidłowy proces medytacji. Niech powietrze wypełnia płuca i relaksuje je, odpręża. Niech te fale rozchodzą się w całym ciele. Bardzo ważne abyście obserwowali to wydarzenie. Po wejściu w komfortowy stan fizyczny łatwiej będzie odprężyć umysł. Pozwalamy myślom (o ile jakieś się pojawiają) swobodnie płynąć. Obserwujemy je i nic innego. Nie zawieszamy się na myślach oraz nie gasimy ich i nie zmieniamy ich wystroju. Obserwujemy, starając się zobaczyć przestrzeń między nimi, i to właśnie o tę przestrzeń (Otchłań) tutaj chodzi. Obserwujemy coraz dalej, coraz głębiej. To jest rdzeń medytacji.

   Poznając Otchłań poznajesz to, co wpływa na Twoje życie, co jest Twoim życiem. Choć potencjał Otchłani bywa uważany za wiedzę zakazaną, więc może być strzeżony. Przez kogo, przez co? Przez powołane do tego byty, systemy obronne, w zależności w jakim Egregorze przebywasz i jakie masz sakramenty i święcenia, a one z kolei zza kulis wpływają na twoje życie. Tylko praktykujący, wchodzący do Otchłani mogą poznawać jej potencjał. Nie powiem czego można się spodziewać, to już każdy musi przeżyć po swojemu.
   Uwaga! Jeżeli nie czujesz się w na siłach, to wróć innym razem. Ostrzeżenie to jest częścią bezpieczeństwa i higieny pracy. Poszukiwania mogą okazać się niebezpieczne, a skutki nieprzewidziane, ale z drugiej strony to jedyna droga do poznania Otchłani. Jedno z moich ulubionych cytatów brzmi „To, czego nie widzimy, a co widzi nas... może mieć nad nami kontrolę”.


TECHNIKA:
   Jeżeli dłonie nie są jeszcze ułożone do jednej z technik, to po relaksacji umysłu należy to zrobić:
Technika medytacyjna Seth: Drugi i Piąty palec wyprostowany, za ich pomocą ściągasz energię z zewnątrz. Zawsze pamiętaj aby te palce były wyprostowane. W przeciwnym razie zaczniesz ściągać energię z głowy, a nie o to w tym chodzi. Resztę składamy w trójkąt. Złączone opuszki, w miarę rozluźnione (za ich pomocą wysyłamy energię). W ten sposób złączone dłonie kładziemy na udach. Nadgarstki kierujemy w stronę głowy, która z kolei powinna być lekko pochylona ku dołowi. Aby dodatkowo zasilić „Trzecie Oko” możemy wysłać miłość z naszego serca.


PROGRAM:
   Łączymy się z „Lucyferyjskim Potencjałem (każdy odnajduje go na swój sposób, np. przez przywołanie po imieniu oraz oddzielenie fantazji od percepcji)” i obserwujemy co się dzieje. Można przywołać Samaela (Jad boga, który skutecznie rozpuszcza wszelkie solarne struktury). Bardzo ważne by NIE kontrolować wydarzeń. Kiedy gasimy myśli omija nas informacja. Ludzie nie zwykli oglądać zjawisk im się nie podobających. Nie chcą sprzeczności i przeciwieństw.
   Można też skorzystać z przeznaczonych ku temu Grimuarów, o czym więcej można przeczytać w kilku innych publikacjach.

(możliości:)
   Można przywołać Szatana we własnej manifestacji, „Przeciwnik”, choć bywający także utożsamiany z ego, jest subtelnym błędem, ponieważ ego świeci, a Szatan w Pierwotnej postaci do świecących raczej nie należy. Jak już wcześniej wspomniałem, można skorzystać z dedykowanych Grimuarów, ale w związku z powracającymi Nurtami Pierwotnymi, zachęcam do korzystania ze źródeł Anty-kosmicznych. Satanistów zachęcam do Liber Azerate, a Lucyferian do Muskim Hul, choć podziały leżą w gestii indywidualnej. Podstawą dla wszystkich powinien być The Grimoire of Tiamat, a dlaczego? A dlatego, że to Pierwotne Łono, powracające wraz z nowym Eonem, wraz z Piątą Erą, zatapiając zamieszkiwany przez nas kosmos 3D.
   Na drodze transformacji z pewnością natkniecie się na mnóstwo sprzeczności. Kreowane przez umysł myśli, czy też wizje, których nie chce się oglądać, mogą się okazać ważnymi informacji. Zawsze mają coś istotnego do powiedzenia. Pozwalając im się zamanifestować, obserwując je, ewoluujemy. Są częścią naszej istoty bądź i możliwe, że niektóre przylepiają się z zewnątrz. To tzw. myślokształty, długo przeżywane (więc w jakimś stopniu ożywione), zasilane ludzką uwagą (energią) myśli, następnie uwolnione i w postaci brył geometrycznych wędrują zahibernowane (jeżeli wyczerpały paliwo, a zdążyły się skrystalizować) w Astralu. Dzięki medytacji możemy się od nich uwolnić.
   Otchłań zamieszkują demony, będące składową ludzkiego umysłu. Należy jednak zachować Bezpieczeństwo i higienę pracy, w skrócie zachować zdrowy rozsądek, zdolność rozumowania, dystans do wydarzeń, a najlepiej jest stać się obserwatorem.

 



 



   Wracając do Lucyferyjskiego potencjału oraz jego możliwości, z pewnością znacie fragment z przeklętej i zakłamanej biblii, księgi ezechiela.
[...]Lucyfer zrzucony został sprzed bram Nieba wprost na Ziemię. Wraz z nim upadli także Nephilim. Spadając, oświeceni stracili poczucie czasu i przestrzeni i wiedzieli, że dotknęła ich wielka strata.
   Lucyfer przebudził się przed innymi. Jego, niegdyś wspaniała, korona, była strzaskana, rozrzucona podczas walki o boską dziedzinę, leżała teraz gdzieś pośród tej Ziemi. Lucyfer stanął wyprostowany, lustrując otoczenie i poczucie własnego Ja; „Powstałem i oto ukazuję się, jednakowoż boska potęga narodzi się we Mnie. Tajemnice tego świata Moimi będą, a Ukryte Światło Mnie przeznaczone”. Nephilim pozostawali w stanie bezświadomości, grożącym przerodzeniem się w stan nie-bytu, jeśliby utrzymywał się przez dłuższy czas.
   „Wzywam Was abyście się przebudzili i powstali, jako Wy, Bogowie Niebiańskiego Światła. Nasza jest Otchłań, lecz musimy stworzyć Niebiosa w nas samych. Uniwersum jest szczodre, będziemy mieli zapewnione wszystko tak długo, jak długo będziemy tu, by po to sięgnąć. Powstańcie i przyłączcie się do mnie raz jeszcze. Świat może być Nasz i będzie pod przewodnictwem Naszego Światła... Przebudźcie się!”
   Upadli Serafini zaczęli powstawać i przybierać formę. Rozpierzchli się po wielu rejonach Ziemi i Otchłani. Z popiołów powstać musieli Bogowie i Boginie. Jedni zeszli niżej w Otchłanie, inni stali się Aniołami Światła. Lewiatan i Samael zeszli niżej, Lucyfer stał się jednym z Aniołów. Belial stał się duchem przypisanym do Ziemi i przybrał formę Demona. Astaroth wędrował po Ziemi na wspaniałym smoku. Lewiatan, demon, który stał się Oceanem, istniał jednocześnie na planie Astralnym, jak i w głębinach mórz. Lewiatan wraz z innymi upadłymi aniołami stał się ideą, skupiskiem mocy, której siła wciąż pozostaje w Nas. Czekając na moment Powstania, te atawistyczne byty egzystują w Nas na poziomie naszej podświadomości. Otwarcie tych bram Otchłani prowadzi nasz umysł do wzrostu i zapoczątkowuje jego ewolucję. [...]
   Źródło: Strona okulta.pl już nie istnieje: Lucyferianizm – Cienista Droga Lucyfera.

   Choć stary testament w miarę najprawdziwiej oddawał esencję samozwańczego uzurpatora, fałszywego boga tyrana, w judaizmie imieniem jahwe (oryginalne imię marduk, przydomek tchórzliwy), nienawidzącego całą swoją istotą ludzi, których stworzył z krwi Kingu, drugiego męża Pierwszej i jedynej Matki Tiamat, aby mu służyli i cześć oddawali... aby cierpiąc ludzką egzystencję, swoją życiową energią go karmili. O to posłannictwo jest człowieka, a w niektórych ludzkich formach drzemią Czarne Perły i to do Was kieruję, Wam dedykuję piśmiennictwo...

 



 



   A więc możliwość poznania tych archetypów możemy mieć w zasięgu wzroku. Ten potencjał nas otacza i jest jednocześnie w nas samych. Za pomocą medytacji oraz wspomagających ją technik odnajdujemy te archetypy i być może przywracamy „niektóre” do życia. Być może odzyskują świadomość, a i być może nabierają świadomości, być może scalają się ze świadomością niektórych ludzi. Być może daje im się możliwość spojrzenia na samych siebie ludzkimi oczami. Akt obserwacji to także sprzężenie zwrotne, ale akt obserwacji jest przede wszystkim aktem powoływania do życia i tzw. boskim pierwiastkiem (choć osobiście jako Lucyferianin i Satanista brzydzę się słowem bóg i każdą jego koncepcją), a wszelkie koncepcje boga/bogów zasługują na najwyższą pogardę, ale częstotliwość miłości z kolei jest najpotężniejszą siłą na tej planecie.
   Obserwując te archetypy z miłością dajemy im szansę wyewoluowania. Tak, jak ego (niekiedy nazywane Szatanem, choć to bluźnierstwo), będące po prostu mechanizmem mającym spełniać tylko swoją rolę. Ego jest pozbawione samo-świadomości, a jednak jakaś siła karmi je, by stało się świadome. Czakra splotu słonecznego jest zatruta toksynami kultów solarnych (fałszywego) boga tyrana, który ma wiele imion, jak jahwe, czy allah, stąd też taki, a nie inny kolor tej Czakry... ale o tym później.
      Możliwe, że jedną z możliwości na Ziemi jest transformacja ego w sercu, rozpuścić je tam, choć moim zdaniem to tylko demagogie Wschodu. Dlaczego? Serce, pomimo że jest najpotężniejszym organem w ciele człowieka, to także wymaga detoksykacji, pomimo, że magnetycznie jest o wiele silniejsze od mózgu, to jeśli organizm masz zatruty toksynami i śmiercią zwierząt, to jakże masz czelność mówić o wzroście i miłości? Jeśli szczerze Kochasz, to zabijając to co kochasz jaką masz czelność mówić o Miłości? Nie masz takiego prawa, a jeśli tak się dzieje, to jesteś głupim i ślepym hipokrytą, karmiącym swe żałosne ego kłamstwami. To jeden z fundamentów do zrozumienia, korzystając z tej i innych technik medytacyjnych, wchodząc na Ścieżkę Drakońską doświadczysz transformacji, które przebudują twą duszę od góry do dołu, do samych podstaw.
   Serce tworzy Torus, współtworzy twoją aurę, jeśli serce jest zatrute, to i aura także. Serce jest zdolne kreować strach oraz miłość. Strach jest niską i wolną wibracją. Jego rozciągnięta amplituda pobudza niewiele nuklein w DNA. Natomiast miłość wibruje dużo szybciej, jest gęściej skondensowana, posiada wysokiej jakości ładunek i jednocześnie pobudza o wiele więcej nuklein, ale z drugiej strony co komu po zatrutej oczekiwaniami miłości? Jeśli miłość nie jest bezwarunkowa, to jest o wiele mniej warta, to miłość zatruta, a dzieje się tak, ponieważ ludzie koncentrujący się nadmiernie nad swoim ego sprawiają, że ta Czakra dość silnie „świeci”, przyćmiewając pozostałe, a ego sąsiaduje z sercem i uczuciami, emocjami, wpływając na nie. zatruwając Czakrę sakralną rodzi się silna pożądliwość, ustawiona na „zaliczanie” itd, a z kolei zatruwając serce, rodzą się warunki dla okazywania miłości i ewentualne kary za rozczarowania... a wszystko zgodnie z przyćmiewającym potencjałem Czakry ego (splotu słonecznego), która wpływając na percepcję nadaje każdemu takiemu egoiście złudzenie o słuszności swoich postępowań, każdy taki egoista wierzy, że postępuje słusznie, nie mając najmniejszego pojęcia, że jest „zza kulis oczu” sterowany.

   Ludzkość celowo jest uwięziona w okowach różnego rodzaju strachu i dezinformacji. Strach jest celowo rozsiewany, ale można przestać nań reagować. Można być całkowicie poza lękiem, albo przynajmniej być go świadomym i uczyć się go kontrolować.
   Z tego właśnie powodu trudniej jest się na Ziemi rozwijać. Z przymrużeniem oka, Ziemia przypomina survival dla rozwoju duchowego, taki stan rzeczy został tu celowo naniesiony. Wychodząc poza ramy lęku praca staje się łatwiejsza, ale to już „wolna wola każdego człowieka (której poświęcony będzie osobny artykuł)”.
   Zatem jak już poznawać ego, to aktem obserwacji, ale ono wciąż tam będzie. Po rozpoznaniu tego żarłocznego światła Czakry solarnej, należy podjąć decyzję co dalej, jak sobie z nim radzić bez zatracania się w jej zaprogramowanym zepsuciu? Rozpuszczenie Czakry solarnej sercu może okazać się niewystarczające, ponieważ Serca także często bywają zatrute – strachem urojonym, zaprogramowanym i prze to podlewanym, jak również tym skonsumowanym (mówię o naszej Rodzinie z Królestwa Zwierząt, mówię o bestialsko zamordowanych i pożartych zwierzętach). Ten trzeci rodzaj strachu najtrudniej jest z organizmu wypłukać. Choć te metody nie są wskazane słabym, tchórzliwym (jak sam marduk), nikczemnym i haniebnym ludziom, to jednak każdy ma jeszcze szansę na transformację, pomimo, że skutków nie da się jednakowo przewidzieć. Czas tchórzliwych już dobiega końca, a ich wątłe dusze poprzez rozerwanie (dokładnie tak samo jak rozerwanie tchórzliwego bękarta imieniem jahwe), posłużą za pokarm powracającym Siłom Pierwotnym – Anty-kosmicznym, które dały „życie” dziesięciu-wymiarowej przestrzeni, w której obecnie zamieszkujemy wymiar trzeci, a całość nosi nazwę Hubur - Ciało Siedmiogłowej Smoczycy, Pierwotnej Matki imieniem Tiamat (mówią o tym niektóre astronomiczne teorie „jak umrze nasz Wszechświat?”).
   Przy transformacji w Istotę Pierwotną niezbędna będzie magia, a więc Istoty Magiczne zwiększają swoje szanse na w miarę bezpieczniejszy tryb transformacji.

   Jak stworzyć niebiosa w Nas samych? To co na górze, jest takie, jakie jest na dole, a więc rozrastająca się Korona każdego pojedynczego Drzewa sprawia, że Korzenie sięgają głębiej. Bez zachowania tej zasady równowagi można wyrządzić sobie i innym krzywdę. Oznaką tchórzostwa jest przymykanie oczu na Korzenie, które w takim przypadku mogą okazać się twoją zgubą. W miarę rozwijania Świadomości, pojawiać się będą wskazówki.
   Jesteśmy zobowiązani osłabiać już i tak słabnącą siłę religii głównego nurtu, by w efekcie końcowym doszczętnie zniszczyć je wszystkie. Religie są przeżytkiem, które zebrały na przestrzeni tysiącleci swoje wielo-wielo-milionowe żniwa śmierci, a zatapiając się w Czerni Piątej Ery zrobią to co zawsze – zabiorą swoje stada owiec i baranów ze sobą, prosto w Nie-Byt. Zatem można powiedzieć, że ludzie i tak znaleźli się pomiędzy młotem, a kowadłem. Łudzą się i przymykają oczy na zbliżającą się wojnę światową i kryzys gospodarczy, w „nadziei”, że ich to nie dotknie. Ten ludzki egoizm, nawet jeśli nie dotknie ich, to dotknie ich potomstwo. I tym właśnie są ludzie, stadem przeznaczonym na rzeź.
   Każdy Eon niesie swój potencjał i osobliwą moc, to Naturalna Kolej Rzeczy. Przemijający Eon ciągnie ze sobą na dno każdego posiadającego związane z Nim sakramenty i święcenia, a kulty solarne są wyjątkowo pożądliwe, egoistyczne i zachłanne. Wszystko co świeci potrzebuje zasilania, w przeciwnym razie umiera, albo zapada w hibernację.
   Taka jest astrofizyczna zasada słońca. Po wyczerpaniu paliwa umiera poprzez wybuch, a wybuchy słońc przekształcają je w Olbrzymy. W przypadku zamieszkiwanego przez nas Układu Słonecznego, martwe słońce pochłonie wewnętrzne Planety, być może Mars ocaleje. W każdym razie to metafora, na jakiej zasadzie działają kulty solarne.


BEZPIECZEŃSTWO I HIGIENA PRACY:
   Zachęcam podejść do całego procesu z dystansem. Z pewnością wiele zobaczycie i wiele doświadczycie. Nalegam by zachować ostrożność, w końcu kontaktujecie się z różnymi siłami nieuświadomionego dotąd potencjału.
   Podejść z dystansem znaczy NIE Wierzyć bezprecedensowo we wszystko, co zobaczycie i czego doświadczycie. W takiej sytuacji należy dać sobie kilka dni na eksplorację danego doświadczenia, z pewnością pojawią się znaki, pomoc w zrozumieniu itp. Powtarzam: Jeżeli danego dnia, czy też ogólnie nie czujecie się na siłach, wówczas zaprzestańcie. Możecie się skupić na samym Rdzeniu medytacji. Zrezygnować z łączenia się z Lucyferyjskim potencjałem. Możecie ograniczyć się do obserwacji samego siebie i to też jest w porządku, ba! Pożądane wielce.
   Ograniczenie się do rdzenia ani trochę nie jest oznaką tchórzostwa, ale oznaką zdrowego rozsądku. Zachowując zdrowy rozsądek oraz umiar unikniecie pułapek. Bez pośpiechu i małymi kroczkami. Wchodzicie tam na własną odpowiedzialność.


CEL:
   Jest prosty. Skoro rdzeń medytacji jest niczym innym jak obserwacją samego siebie, to możecie żyć w tym stanie 24/7. W każdej sekundzie Waszego życia możecie być świadomi swoich uczuć i emocji, myśli i decyzji, nastroju i samopoczucia. Możecie być świadomi wszystkiego, co tworzy waszą istotę pod warunkiem, że jesteście czujni (Tu i Teraz). Cała reszta jest pomocą na drodze do celu... do Oświecenia, a ono może się wydawać inne od wyobrażeń. Po drodze każdą Czarną Perłę czeka transformacja, ale o tym w kolejnych artykułach.


POZOSTAŁE TECHNIKI:
   Przedstawiam jeszcze dwie techniki medytacje, różniące się jedynie układem dłoni.
666OK: jest układem, gdzie kciuk i palec wskazujący łączymy opuszkami tworząc pierścień (Uroboros), a pozostałe lekko zgięte w łuk, nie stykają się. Dalszy przebieg jest taki sam jak w przypadku techniki „Seth”. Tylko i wyłącznie obserwujemy wydarzenia. Możemy zasilić Trzecie Oko, jak również Otchłań sercem.

   Fractal Pyramid: jest techniką łączącą dłonie i kciuki w piramidę. Kciuki tworzą jej wierzchołek i znajdują się lekko nad pępkiem. Reszta złączone tworzą podstawę. Łokcie w linii prostej tworzą podstawę piramidy, a głowa (wyprostowana) jest jej wierzchołkiem.

poprawione przez autora Rzecznik.

 

 

 

 

 

Serwisy